Polskie firmy, nieśmiało zaczynają wchodzić na zagraniczne rynki. Najprościej, zakładać małe firmy handlowe, czego dowodem są polskie sklepy rozsiane na terenie Anglii. Skierowane są przede wszystkim do naszych rodaków, przyzwyczajonych do rodzimego jadła. Ale inne nacje przekonują się również do polskich produktów spożywczych. Trudniej jest z firmami usługowo – produkcyjnymi. Dla przemysłu stoczniowego, taką firmą jest ship service, dająca zatrudnienie polskim specjalistom, ale wykonująca prace stoczniowe (i nie tylko) na terenie krajów Europy Zachodniej, głównie w Norwegii, Holandii i Wyspach Brytyjskich. Zaletą zatrudnienia się w takim zakładzie jest to, iż wszelkie formalności załatwia siebie, w kraju, a pracodawca zapewnia mu (zazwyczaj) transport i zakwaterowanie w docelowym miejscu pracy. Zarobki nie odbiegają, od tych, jakie otrzymują tamtejsi pracownicy. Zawsze łatwiej dogadać się też na miejscu pracy w rodzimym języku, niż obcym. Choć bardzo polecamy nauczenie się przynajmniej podstawowych zwrotów, aby w razie potrzeby nie poradzić sobie w najbardziej prozaicznych sprawach. Wprawdzie szalona fala wyjazdów nieco osłabła (może wpływ ma na to wysoka cena, jaką osiąga ropa), ale i tak płace w krajach tzw. Starej Unii, są wyższe, niż w kraju. W zawodach budowlanych rodzimi pracodawcy musieli bardzo podnieść zarobki, bo odpływ siły roboczej był tak wielki, że budowy stawały.
|