Search Results
Dyktafony, pluskwy, ukryte kamery - tysiące możliwości by zapisać, utrwalić, podsłuchać czyjąś rozmowę, podpatrzeć spotkanie. Na prosty sprzęt wydamy kilkaset złotych. I wydajemy. Manii nagrywania ulegają wszyscy. - W Polsce panuje psychoza. Wszyscy boją się rozmawiać przez telefon o rzeczach ważnych, nie tylko tajnych. W naszym kraju podsłuchuje się kilku ludzi, a reszta boi się, że jest podsłuchiwana - mówi Jan Piotrowski, z firmy Euro-Soft, która zajmuje się dystrybucją urządzeń związanych z telewizją przemysłową. Dzięki politykom o podsłuchach wiemy już prawie wszystko. Zapanowała moda na podsłuchiwanie. Końca wzajemnej inwigilacji - nie widać. Nie tylko politycy nakręcają podsłuchowy biznes. Zainteresowani wzajemnym kontrolowaniem są często zazdrośni małżonkowie. Dyktafony, pluskwy, ukryte kamery - dziś każdy chce nagrywać każdego. Manii podsłuchiwania ulegają nie tylko mówcy, biznesmeni, ale i zwykli ludzie. Najtańszy sprzęt można kupić już za kilkaset złotych, pomocą służą też detektywi. Gdzie możemy umówić się na bezpiecznie spotkanie? Jakich miejsc unikać?
W gabinecie jednego z szefów litewskiej rafinerii Możejki należącej do Orlenu odkryta została aparatura podsłuchowa - dowiedział się "Dziennik". Choć sprzęt jest produkcji rosyjskiej, nie jest jasne, kto i kiedy zainstalował i używał pluskwy. Według informacji gazety szpiegowska pluskwa znajdowała się w pomieszczeniach, w których urzęduje wicedyrektor rafinerii na Litwie Albertas Gimbutas. To jedna z najważniejszych postaci w kierownictwie przedsiębiorstwa. W ostatnich latach miał duży wpływ na negocjacje ze wszystkimi inwestorami ubiegającymi się w 2006 r. o przejęcie Możejek. Czy dlatego zainstalowano mu pluskwę? Nie wiadomo, ale w 2006 r. o rafinerie toczyła się prawdziwa wojna. Zaangażowane w nią były wielkie koncerny naftowe, a także rząd Polski, Litwy, Kazachstanu i Rosji. Po cichu wspierały je służby szpiegowskie tych krajów. Wygrał Orlen, który za blisko 90-proc. pakiet akcji zapłacił ok. 4 mld dol. Do tej pory jest to największa polska inwestycja zagraniczna - przypomina dziennik. Polski gigant naftowy wyprzedził kazachski KazMunaiGaz, a także wspierane przez Kreml koncerny TNK-BP i Łukoil. Moskwa zareagowała nerwowo, a samą rafinerię zaczęły prześladować "kataklizmy". W lipcu 2006 r., kiedy było już wiadomo, że rafinerię przejmie Orlen, Rosjanie wstrzymali dostawy ropy do przedsiębiorstwa rurociągiem Przyjaźń - sugerując, że rura wymaga pilnego remontu. Dostaw nie wznowiono do tej pory. Kilka miesięcy później w Możejkach wybuchł gigantyczny pożar, jego przyczyna do dziś nie jest jasna. Podsłuch w tym wydarzeniu odegrał kluczową rolę. Straty sięgnęły 50 mln dol. Rozmówcy "Dziennika" z Możejek i Orlenu twierdzą, że wojna podjazdowa o litewskie przedsiębiorstwo trwa do chwili obecnej. Podsłuch był zakładany przez etatowych pracowników służb specjalnych.
|